Jeszcze kilka lat temu do konferencji branżowej wystarczył dobry program i kilka mocnych nazwisk. Dziś uczestnicy oczekują czegoś więcej – praktyki, rozmowy i rozwiązań, które można wdrożyć następnego dnia.

ForTur nie powstał po to, żeby dołożyć kolejne wydarzenie do branżowego kalendarza. Powstał z przekonania, że hotelarstwo potrzebuje miejsca tworzonego przez praktyków – dla praktyków.

O tym, dlaczego tradycyjny model konferencji przestaje wystarczać, jak zmienia się rola liderów i czy technologia naprawdę rozwiąże problemy branży – opowiadają organizatorzy ForTur – Roman Gołębiowski, Radosław Kuciapiński, Natalia Jończyk i Piotr Rogala.

Redakcja portalu MojeKonferencje.pl: Skąd wziął się pomysł na ForTur? Czy to odpowiedź na lukę w branży?

Roman Gołębiowski: Pomysł na ForTur dojrzewał przez lata doświadczeń i obserwacji rynku. Hotelarstwo od dawna jest częścią naszego zawodowego życia, a Dolny Śląsk – szczególnie region Karkonoszy – od lat rozwija się właśnie dzięki tej branży. Powstają nowe obiekty, rewitalizowane są stare miejsca, a turystyka i hotelarstwo stają się jednym z filarów rozwoju regionu.

Wiosną 2024 roku, wspólnie z Uniwersytetem Ekonomicznym, pojawiła się idea stworzenia wydarzenia, którego do tej pory w Karkonoszach po prostu brakowało – miejsca spotkań dla hotelarzy, gdzie można nie tylko posłuchać, ale przede wszystkim rozmawiać o realnych wyzwaniach branży.

Od początku założenie było jasne: ForTur ma dostarczać konkretną, aktualną wiedzę – niezależnie od tego, czy uczestnikiem jest właściciel hotelu, manager, recepcjonista, szef kuchni czy osoba prowadząca pensjonat lub gospodarstwo agroturystyczne.

Dla wielu hotelarzy udział w dużych, ogólnopolskich konferencjach jest po prostu trudny organizacyjnie lub kosztowy. ForTur miał stać się lokalnym forum z wysoką wartością merytoryczną i realnym wpływem na codzienną pracę uczestników.

MK: Jak zmieniała się wizja ForTur od pierwszej edycji?

Roman Gołębiowski: Pierwsza edycja odbyła się w kwietniu 2025 roku w Jeleniej Górze i zgromadziła blisko 100 hotelarzy. Program opierał się głównie na prelekcjach i wspólnej dyskusji. To właśnie uczestnicy pokazali nam kierunek rozwoju. Szybko okazało się, że sama inspiracja nie wystarcza. Ludzie chcieli zostać przy temacie dłużej, dopytać, przećwiczyć rozwiązania i porozmawiać z ekspertami. Tak pojawiły się warsztaty.

Potem przyszła kolej na kolejny element – debatę. Dziś program ForTur opiera się na trzech filarach: prelekcjach, debatach i warsztatach. Zmieniło się także miejsce wydarzenia – akademicką aulę zastąpiła przestrzeń hotelowa, bardziej naturalna dla charakteru spotkania.

Rozwijamy się dalej. Po Jeleniej Górze przyszedł czas na Wrocław. A dziś coraz częściej zadajemy sobie pytanie: może ForTur powinien pojawić się także w innych regionach Polski?

Na zdjęciu znajduje się Roman Gołębiowski.

MK: Podkreślacie, że to konferencja „tworzona przez hotelarzy” – co to realnie oznacza w procesie przygotowań?

Radosław Kuciapiński: Projekt ForTur powstał jako odpowiedź na wiele konferencji branżowych, które odbywają się w Polsce. Często reprezentują je działy sprzedaży, marketingu lub kadra zarządzająca. My jesteśmy hotelarzami – Natalia, Roman i Radek – i mamy doświadczenie pracy w hotelach, również w działach operacyjnych. Dlatego chcieliśmy stworzyć przestrzeń także dla pracowników recepcji, rezerwacji, housekeeping, gastronomii – wszystkich, którzy realnie pracują z gościem.

Wiemy, jak ważna jest dziś wymiana doświadczeń, inspiracji i kontaktów. To duża wartość dodana – bo znamy realne problemy branży. Dobrym przykładem był warsztat szefa kuchni Mirosława Jadacha o produkcji makaronu w stylu włoskim – bardzo praktyczny i cieszący się dużym zainteresowaniem. Podobnie warsztaty z Revenue Managementu czy social mediów – uczestnicy często nie chcieli wychodzić nawet na przerwy.

MK: Jak wybieracie tematy, które rzeczywiście odpowiadają na codzienne problemy managerów hoteli?

Radosław Kuciapiński: W dużej mierze to burza mózgów podczas naszych spotkań w Jeleniej Górze, w jednej z sal Uniwersytetu Ekonomicznego. Gospodarzem spotkań jest Piotr Rogala, który zawsze dba też o „wsparcie energetyczne” w postaci ciastek z pobliskiej cukierni 😉

Oczywiście tematykę dobieramy tak, aby była aktualna i odpowiadała na realne potrzeby rynku. Dodatkowo prowadzimy szkolenia dla hotelarzy, więc jesteśmy cały czas blisko branży – widzimy jej problemy zarówno „od środka”, jak i z pewnego dystansu.

Na zdjęciu znajduje się Radosław Kuciapiński.

MK: Wiele mówicie o jakości – jak dziś definiować ją w hotelarstwie, żeby nie była tylko hasłem marketingowym?

Piotr Rogala: Jakość zaczyna się od spójności – od tego, czy hotel konsekwentnie dowozi obietnicę, którą składa gościowi. To nie tylko „miła obsługa”. To suma wielu elementów: komunikacji, procesów, przygotowania zespołu, czystości, gastronomii, technologii i szybkości reakcji. Gość nie ocenia hotelu działami – tylko całościowo.

Jakość przestaje być sloganem wtedy, gdy jest zarządzana operacyjnie: mierzona, omawiana i stale poprawiana. To nie jest marmur w lobby ani złota klamka. To moment, w którym gość czuje, że ktoś naprawdę zrozumiał jego potrzeby.

MK: Czy polska branża hotelarska jest już na etapie świadomego zarządzania jakością, czy wciąż raczej reaguje niż wyprzedza zmiany?

Piotr Rogala: Sytuacja jest zróżnicowana. Wiele hoteli bardzo dojrzało – analizują opinie, mierzą satysfakcję i rozumieją wpływ jakości na wynik finansowy. Coraz więcej obiektów wie, że nie wystarczy mieć dobry produkt – trzeba go stale rozwijać.

Są jednak też hotele działające reaktywnie – poprawiające procesy dopiero po problemach czy negatywnych opiniach. To efekt trudnych ostatnich lat: pandemii, inflacji i presji kosztowej.

Świadome zarządzanie jakością zaczyna się wtedy, gdy hotel nie pyta „co poszło źle?”, ale „co możemy przewidzieć wcześniej?”.

MK: Koncepcja „Hotelu 5.0” brzmi intrygująco – co jest w niej najbardziej przełomowe? Jak przygotować organizację na zmianę technologiczną, kiedy największą barierą jest… człowiek?

Piotr Rogala: Najważniejsze jest to, że technologia przestaje być celem samym w sobie. Hotel 5.0 to nie „więcej cyfryzacji”, ale mądrzejsze zarządzanie. Automatyzacja i AI mają zdejmować z ludzi powtarzalne zadania, aby mogli skupić się na relacjach i jakości obsługi.

Można powiedzieć, że technologia powinna działać jak dobry concierge – dyskretnie i skutecznie. Największą barierą nie jest sama technologia, ale człowiek – a dokładniej brak zrozumienia zmian. Dlatego kluczowa jest komunikacja i zaangażowanie zespołu od początku procesu.

Na zdjęciu znajduje się Piotr Rogala.

MK: Które trendy, o których dziś się mówi, waszym zdaniem są przeszacowane?

Natalia Jończyk: Część trendów w hotelarstwie jest moim zdaniem przeszacowana – szczególnie przekonanie, że technologia rozwiąże wszystkie problemy. AI i automatyzacja mają ogromny potencjał, ale w MICE i hotelarstwie nadal kluczowe są relacje i elastyczność człowieka.

Podobnie z trendem „wszystko musi być instagramowe” – estetyka jest ważna, ale klienci wracają tam, gdzie czują bezpieczeństwo i dobrą obsługę.

MK: Jak zmienia się rola lidera w hotelarstwie w ostatnich latach?

Roman Gołębiowski: Hotelarstwo to wymagająca, ale bardzo przyjemna branża. Wymagająca – bo pracuje się z ludźmi. Przyjemna – bo kojarzy się z pozytywnymi doświadczeniami i uśmiechem gościa. Hotel jest jak dom – potrzebuje dobrego gospodarza.

Lider powinien być przedsiębiorczy, pełen szacunku do zespołu, otwarty na kontakt z gośćmi, uważny i gotowy do pomocy. Powinien słuchać zespołu – bo to często tam powstają najlepsze pomysły.

MK: Czy młodsze pokolenia zmieniają sposób funkcjonowania hoteli jako miejsca pracy?

Natalia Jończyk: Zdecydowanie tak – i to już nie jest przyszłość, tylko teraźniejszość. Młodsze pokolenia bardzo mocno zmieniają kulturę pracy w hotelarstwie. Dziś kandydaci częściej pytają o atmosferę, elastyczność, rozwój i sens pracy niż wyłącznie o wynagrodzenie. Branża hotelowa przez lata działała w modelu „tak się zawsze robiło”, a nowe pokolenie mocno to weryfikuje. To wymusza bardziej partnerskie zarządzanie, lepszą komunikację i większą dbałość o work-life balance. Myślę, że dla branży to finalnie dobra zmiana, choć dla wielu organizacji bywa wymagająca.

MK: Czy w segmencie MICE nadal da się budować długofalowe partnerstwa, czy rynek stał się już całkowicie transakcyjny?

Natalia Jończyk: Uważam, że nadal da się budować bardzo trwałe relacje – i właśnie one dziś najbardziej procentują. Rynek jest oczywiście bardziej konkurencyjny i szybszy niż kilka lat temu, a klienci częściej porównują oferty i mocniej negocjują. Ale w MICE nadal ogromną wartość ma zaufanie. Organizatorzy wydarzeń wracają tam, gdzie wiedzą, że hotel dowiezie jakość, będzie elastyczny i pomoże rozwiązać problem nawet w kryzysowej sytuacji. W praktyce często okazuje się, że partnerstwo jest ważniejsze niż najniższa cena.

Na zdjęciu znajduje się Natalia Jończyk.

MK: Dlaczego zdecydowaliście się na warsztatową formułę – czy to odpowiedź na zmęczenie „prezentacjami bez wdrożenia”?

Radosław Kuciapiński: Chcieliśmy dać dostęp do praktycznej wiedzy w przystępnej formie. Nie każdy hotel może wysłać pracownika na długie szkolenie. Warsztaty pozwalają zdobyć konkretną wiedzę w krótkim czasie. Chcemy też odejść od formuły „prezentacji bez wdrożenia”. Zależy nam, żeby uczestnik wychodził z rozwiązaniami, a nie tylko inspiracją.

MK: Jak wygląda idealny uczestnik ForTur – kto wyciąga z tej konferencji najwięcej?

Radosław Kuciapiński: To osoba z branży hotelarskiej, która szuka praktycznych rozwiązań. Ktoś, kto chce się rozwijać, rozmawiać i dzielić doświadczeniem.

MK: Czy wokół ForTur tworzy się już stała społeczność branżowa?

Natalia Jończyk: Tak – i to coraz wyraźniej. Ludzie wracają nie tylko po wiedzę, ale też po relacje i networking. Hotelarstwo jest branżą relacyjną – i to widać również w samej społeczności ForTur.

MK: Co was osobiście najbardziej napędza do działania przy tym projekcie?

Radosław Kuciapiński: Przekonanie, że hotelarze zasługują na przestrzeń do zatrzymania się, rozmowy i wymiany doświadczeń. Jeśli uczestnik wychodzi z nową energią, pomysłem albo kontaktem – to znaczy, że to ma sens. I właśnie to nas napędza.

_____________________________________________

Jeśli dotarliście do końca tej rozmowy – jesteście dokładnie tymi osobami, dla których powstał ForTur. Dziękujemy, że tworzycie branżę opartą na jakości, relacjach i ciągłym rozwoju.

Już teraz zapraszamy do udziału w kolejnej edycji – szczegóły i informacje o zapisach pojawią się w naszych mediach społecznościowych. Warto nas obserwować, żeby niczego nie przegapić!

LINKEDIN | FACEBOOK | INSTAGRAM